środa, 1 maja 2013

Od Nightwish'a-Pierwsze dni

Pierwszy dzień w watasze upłynął w mgnieniu oka, a ja nadal nie poznałem nikogo z zewnątrz. I szczerze nie miałem na to ochoty. Wystarczyło mi to że gdy polowałem na antylopę ta zamachła się kopytami do tyłu i rozwaliła mi łeb. Ona mi rozwaliła łeb, a ja jej rozerwałem szyję. Teraz po obejrzeniu łba stwierdziłem że nieźle się zaczyna. Teraz na głowie miałem sierść sklejoną krwią. Chodź zbytnio nie zwracałem na to uwagi. Pobiegłem nad wodospad, gdy atrzymałem się i rozejrzałem w okół. Pusto. Chodź zdawało mi się że ktoś mnie obserwuje. Pobiegłem znów gdy nagle na moją drogę wyskoczyła jakaś wadera. Wyszczerzyła kły. Nie zahamowałem, ale wręcz przeciwnie odbiłem się od ziemi i przeskoczyłem lądując z tyłu wadery. 
Pirit ??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz