byłam na polanie jedząc jelenia wtedy na mnie rzucił się jakiś wilk
-kim jesteś!?-wykrzyknęłam
-jestem Kres
-hej Kres,jestem Karaidie ale ja wolę Kar
-dobrze hej Kar-powiedział i zszedł ze mnie
-jak tu przybyłeś?
-to długa historia...-odpowiedział
-opowiedziec ci ją?-spytał i usiadł na pniu(pod postacią człowieka)
-jasne!-wykrzyknęłam i usiadłam obok niego(ruwierz pod postacia człowieka)
-wygnano mnie z mojej rodzinnej watahy przez złe oskarżenia...długo wędrowałem nikt mnie nie chciał...potem napadły mnie jakies psy i straciłem calą pewnośc siebie jeszcze jej nie odzyskałem...
-aha-powiedziałam smutno i myślałam jak go pocieszyć
-to narazie tyle bo nie chce cie zanudzać-powiedział smutno
-pa...
-stój!
-tak?-spytał ciekawiac się
-chcesz do mojej watahy?
-tak!-powiedział bardzo wesoły
--Kres?--
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz