wtorek, 30 kwietnia 2013

Od Kar-jak dotarłam?


Szłam wykończona przez jakiś las. Wtedy ujrzałam wodę usiadłam aby odpocząć.
Zaczęłam ustanawiać moje tereny, kiedy skończyłam zaczęłam atakować jelenie, potem poszłam na polane u pod nurza gór i zaczęłam jeść. Kiedy potem skończyłam, pomyślałam że watasze potrzebny jest wodopój. Znalazłam piękne jezioro, z czystą słodką wodą ,widać było ryby, w cieknącym do jeziora strumyku.
Mam nowy dom...-szepnęłam do siebie

Od Chanel- c.d Demon'a

-O co mu chodzi?- przebiegło mi przez myśl.
Czułam ciężar samca, gdy niemal stał na mnie. Poddałam się, lecz przypomniałam sobie o mojej rosnącej sile. Bez myślenia zadałam kopniaka w brzuch basiorowi uderzając nim o najbliższe drzewo. Szybko podniosłam się i uniosłam w powietrze, bo nie chciałam mu już nic więcej zrobić. Nie to, że uważałam go za słabeusza, wręcz przeciwnie. Podobała mi się w nim jego determinacja i siła. Z marzeń wyrwał mnie okropny ból głowy. Tak jakby ktoś zawładnął moim umysłem.
(Demon?)

Od Demona -C.D. Chanel

Przewróciłem waderę na plecy i zawarczałem dla żartów, samica widać było że się przestraszyła, ale zawarczała. 
-Złaź ze mnie!-warknęła
-Nie będę słuchał rozkazów... Niczyich, już niczyich!-odwarknąłem
Wadera zaczęła się żucać i wyrywać. Docisnąłem ją mocniej do gleby i
-Diabłu diabeł nie równy..!-szepnąłem waderze do ucha
<Chanel??>

Od Chanel- trudne początki...

Szłam spokojnie w poszukiwaniu pożywienia. Nagle zza krzaków wyskoczył duży wilk. Gdy spostrzegł mnie osłupiał, ale za chwilę się opamiętał i zawarczał groźnie.
-To nie są twoje tereny.- powiedział groźnie.
-To niby czyje?- odrzekłam drwiąco.
Zaczęliśmy się nawzajem okrążać. Mimo tego, że wilk nie miał miłego nastawienia wydał mi się atrakcyjny.
-Jered'a.- odpowiedział chłodno.
-Jakim prawem? To las tak samo mój jak i wszystkich.- rzekłam lekceważąco.
-Oj mylisz się.- odparł groźnie basior.- To tereny watah.
Czujnie obejrzałam samca od góry do dołu. Poczułam lekki przypływ siły. To znaczyło, że jeśli ten wilk rozgniewa mnie bardziej będę zmuszona go zabić.
-Uwierz mi nie chcesz mnie denerwować.- powiedziałam cicho.
Basior zaśmiał się i rzucił się na mnie.
(Demon)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

od Keri


Idąc na północny wschód uszłyszałam szum w krzakach. Przestraszyłam się, ale coś mnie tknęło by podejść i podeszłam. Usłyszałam cichy szept jeża.
Poprosiłam by mówił głośniej, a on powiedział że zniszczono mu dom bo przebiegała watacha pomogłam mu na nowo zrobić kopiec z liści. Dopytałam o szczegóły lecz nic nie rozumiałam co robi watacha u schyłku kraju. Przecież z opowiadań taty pamiętam że nie wędrowały one tak daleko i nie zapuszczały się na zachód. Pomyślałam a może warto spróbować i zobaczyć jak to jest. Nie dbać o siebie tylko o wszystkich. A niech to przecież ,,jeden za wszyskich, wszyscy za jednego".

od Natashy - Jak tu dotarłam?


Po ostatniej akcji szłam zdenerwowana i samotna. Nie miałam rodziny ani domu tylko wilcze ciało. W górze usłyszałam że ktoś "Przecina" niebo.
Podniosłam głowę. Iron Man?! Nie...Chociaż może? Ale to jest absurdalnie nie możliwe! To mnie dziwiło. Ale krzyknęłam:
-Hej! Ty na górze! Pozwól no tu!
Po paru minutach moje złudzenie ( ale to nie złudzenie) Wylądowało przede mną.
Zaczął się zmieniać i stał już jako człowiek.
-Witaj.
-Zanim cokolwiek powiem uderz mnie w twarz.
-Ale kobiet się nie bije!
-Wal.
I dał mi plaskacza.
-Dzięki. Tak wiem jestem nienormalna ale trochę mnie zdziwiło że widzę Iron Mana.
-To wielu dziwi, mnie już znasz a ty kim jesteś?
-Natasha Romanoff.
-Ty nią jesteś?
-A kim?
-Nie no jesteś agentką.
-Owszem jestem.
-Tu jest wataha...Ale nie tylko dla wilków.
-Aha i sugerujesz żebym dołączyła?
-No...Tak.
-Dobra niech będzie ale mogę się dopasować ponieważ mam też wilcze ciało.- po tych słowach zmieniłam się w waderę.
-Nieźle ja też.-również się zmienił.
-Fajnie oprowadzisz mnie?

<Tony?>

niedziela, 28 kwietnia 2013

Od Jered'a -Nowy dom

Gdy szedłem z siostrą po niezamieszkałych terenach, naszła mnie myśl aby je zająć. Były bardzo podzielne, bo widać było granice. Tak samo jak, przykładowo było słońce i gorączka , a tuż za granicą ze dwa metry dalej już kilku metrowa warstwa śniegu... Pomyślałem , że skoro jestem zmiennocieplny to mogę zostać konkretnym przywódcą, a Alfom które zechcą dołączyć ofiaruję tereny. Znalazłem olbrzymią jaskinię. Postanowiłem , że będzie ona moim domem. Było to woda,a lód. Gdy moja siostra ćwiczyła sztuki walk, to ja w tym czasie upolowałem nam jelenia. Podeszła do mnie Kris i zaczęła jeść. Dołączyłem się, a po jedzeniu byłem we krwi.