poniedziałek, 29 kwietnia 2013

od Keri


Idąc na północny wschód uszłyszałam szum w krzakach. Przestraszyłam się, ale coś mnie tknęło by podejść i podeszłam. Usłyszałam cichy szept jeża.
Poprosiłam by mówił głośniej, a on powiedział że zniszczono mu dom bo przebiegała watacha pomogłam mu na nowo zrobić kopiec z liści. Dopytałam o szczegóły lecz nic nie rozumiałam co robi watacha u schyłku kraju. Przecież z opowiadań taty pamiętam że nie wędrowały one tak daleko i nie zapuszczały się na zachód. Pomyślałam a może warto spróbować i zobaczyć jak to jest. Nie dbać o siebie tylko o wszystkich. A niech to przecież ,,jeden za wszyskich, wszyscy za jednego".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz