wtorek, 30 kwietnia 2013

Od Chanel- trudne początki...

Szłam spokojnie w poszukiwaniu pożywienia. Nagle zza krzaków wyskoczył duży wilk. Gdy spostrzegł mnie osłupiał, ale za chwilę się opamiętał i zawarczał groźnie.
-To nie są twoje tereny.- powiedział groźnie.
-To niby czyje?- odrzekłam drwiąco.
Zaczęliśmy się nawzajem okrążać. Mimo tego, że wilk nie miał miłego nastawienia wydał mi się atrakcyjny.
-Jered'a.- odpowiedział chłodno.
-Jakim prawem? To las tak samo mój jak i wszystkich.- rzekłam lekceważąco.
-Oj mylisz się.- odparł groźnie basior.- To tereny watah.
Czujnie obejrzałam samca od góry do dołu. Poczułam lekki przypływ siły. To znaczyło, że jeśli ten wilk rozgniewa mnie bardziej będę zmuszona go zabić.
-Uwierz mi nie chcesz mnie denerwować.- powiedziałam cicho.
Basior zaśmiał się i rzucił się na mnie.
(Demon)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz